Tag

ebook

Prolog

- Jest północ. Słyszysz?
- O czym mówisz? – już zasnęłam, wiatr porusza gałęziami, tylko to słyszę.
- Naprawdę? Gdy zasnąłem znalazłem się wśród ludzi, na gwarnej ulicy, tętniącej życiem. A teraz nie chcę otwierać oczu. Wciąż widzę piękny świat i …słyszę rzewną, poruszającą muzykę.
- Szymek, jaką muzykę? - Słyszę głos skrzypiec, ktoś gra. Widzę młodą dziewczynę o długich, ciemnych włosach. Znam tę melodię. To Rebeka. I słowa: o mój wymarzony, o mój wytęskniony.. bo teraz gra i śpiewa. A obok niej siedzi na kocyku mały chłopiec, może jej braciszek. Trzyma czapkę w rączkach, opartą o kolana. I sporo uzbierał, widzę wiele monet i nawet złotówki! Sprawdzę moje kieszenie…są puste, niestety, wędruję bez grosza przy duszy.

Wojtek

Pani Julio, poznanie Pani na Krakowskim Przedmieściu uważam za wspaniałe zrządzenie losu. Nie unikniemy przeznaczenia! Można planować jutro a los i tak z nas zadrwi, i napisze scenariusz po swojemu. Jestem otwarty na świat i ludzi, a szczególnie na bratnie dusze. Intuicja mi podpowiada, że Pani nią jest. Spacer ku Nowemu Światu, podczas którego wywiązał się miły i ciekawy dialog uznałem za wstęp do cennej znajomości.

(Pociąg opuścił stację Czeliabińsk. Przedział, dwóch pasażerów.)

A. Pan dokąd?
B. Nic ci do tego.
A. Pytam, bo walizka wielka, więc gdzieś daleko?
(Słychać stuk wagonów pędzących po torze)
B. Czy ja interesuję się twoim bagażem ? Mnie nie obchodzi dokąd jedziesz. Spadaj.
A. Widzi pan, ja mam tylko teczkę, a jadę do Kemerowa. I co, Panu nie wydaje się to dziwne?
Może pan z tą wielką walizą jedzie tylko na przedmieście? To byłoby zabawne.

(Przeciągły gwizd parowozu)

B. Nic ci do tego, nie zrozumiałeś!? Zostaw mnie w spokoju!
A. Mogę panu pomóc umieścić ją na półce.
B. Ręce precz od mojego bagażu!
A. Nie chcę być niemiły, ale....nie będę mógł wyjść do toalety. Pomogę panu ją podnieść.
B. Jeśli jej dotkniesz, pożałujesz! Nie jadę sam, jadę z żoną.

Pobierz całe opowiadanie:

Akt pierwszy. Scena pierwsza.
- Patrycjo, wiesz coś o Roguskich?
- Niewiele, od czasu jak trafili do izolacji w zakładzie w górach raz przekazali
tekstową wiadomość. Wtedy jeszcze funkcjonowały sms-y. Napisali, że są w
oddzielnych salkach, rzadko widują się ze sobą, tylko podczas przeglądów i to
przypadkiem. Dostają specjalne posiłki, jakąś papkę bez smaku, jak kiedyś
kosmonauci. To już cztery lata… Oni do naszej strefy nie wrócą. Po tym jak
zachorowali, są królikami doświadczalnymi. Wyleczyli ich tylko po to, żeby
wszczepić inne wirusy i eksperymentować. To mutanty, Krystian..

Pobierz całe opowiadanie: