Na lotnisko w Zurychu przyjechała najtańszą taksówką Airport Taxi, na trzy godziny przed wylotem. Na co dzień unikała podróżowania taksówkami, które w żadnym innym mieście na świecie nie są tak drogie jak w Zurychu. Za kurs z centrum zapłaciła pięćdziesiąt franków. Nie było czego żałować, miasto po południu mogło zakorkować się w jednej chwili. Klaus chciał odprawić ją przez internet, ale nie zgodziła się. Tak dawno już nie latała, dręczył ją stres. A jeśli coś będzie nie tak? Zdecydowała się na odprawę na terminalu. Na stanowisku check-in, będzie mogła zamienić z pracownikami dwa słowa. Może będzie miała jakieś pytania? Na wielkiej tablicy elektronicznej znalazła swój lot, nazwę i numer rejsu – planowany start o 12.45. Odprawę do Marsylii uruchomiono na dwie godziny przed odlotem. Było wcześnie, kolejka była mała. Poczuła się spokojniejsza, gdy transporter zabrał dużą walizkę i z boarding pass podążyła dalej, ciągnąc za sobą oznakowaną podręczną walizeczkę. Odetchnęła, gdy po kontroli paszportowej i bezpieczeństwa, mogła usiąść w wolnej strefie - wypić kawę i popić chłodną wodą. Na lotnisko w Zurychu przyjechała najtańszą taksówką Airport Taxi, na trzy godziny przed wylotem. Na co dzień unikała podróżowania taksówkami, które w żadnym innym mieście na świecie nie są tak drogie jak w Zurychu. Za kurs z centrum zapłaciła pięćdziesiąt franków. Nie było czego żałować, miasto po południu mogło zakorkować się w jednej chwili. Klaus chciał odprawić ją przez internet, ale nie zgodziła się. Tak dawno już nie latała, dręczył ją stres. A jeśli coś będzie nie tak? Zdecydowała się na odprawę na terminalu. Na stanowisku check-in, będzie mogła zamienić z pracownikami dwa słowa. Może będzie miała jakieś pytania? Na wielkiej tablicy elektronicznej znalazła swój lot, nazwę i numer rejsu – planowany start o 12.45. Odprawę do Marsylii uruchomiono na dwie godziny przed odlotem. Było wcześnie, kolejka była mała. Poczuła się spokojniejsza, gdy transporter zabrał dużą walizkę i z boarding pass podążyła dalej, ciągnąc za sobą oznakowaną podręczną walizeczkę. Odetchnęła, gdy po kontroli paszportowej i bezpieczeństwa, mogła usiąść w wolnej strefie - wypić kawę i popić chłodną wodą. Pierwszy raz leciała tanimi liniami, ale wbrew obawom, jej miejsce było wygodne. Wysłała sms’a do Klausa: „- jestem już w samolocie, wszystko ok!” – po czym włączyła w komórce tryb „samolot”. Start nie trwał długo, samolot szybko osiągnął właściwą prędkość i ostro wzniósł się w górę. Poczuła ulgę, gdy mogła rozpiąć pas. Siedziała przy oknie, od współpasażera oddzielało ją wolne miejsce. Za oknem zobaczyła niebieski pas jeziora, który zaraz zniknął. Młody mężczyzna mógł mieć nie więcej niż 20 lat. Brunet, średniego wzrostu, siedział bez ruchu. Nie robił nic. Jego wzrok biegł gdzieś w dal. Zauważyła, że w ogóle nie reagował na to co dzieje się w samolocie.
Na propozycje stewardessy pokręcił odmownie głową. Wydawał się nieobecny. Candice przyglądała mu się z uwagą. Był w luźnym szarym swetrze, obcisłych jeansach i mokasynach. Miał dość ciemną karnację, szlachetny profil i delikatną oprawę oczu.

Opowiadanie można odsłuchać w wersji audiobooka na Youtube. Lektorem jest Jacek Zdrojewski - aktor Bałtyckiego Teatru Dramatycznego w Koszalinie.

Pobierz całe opowiadanie:

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Podobne Wpisy