„Biebrznięci”

to zaszczytne określenie miłośników Biebrzańskiego Parku Narodowego. Zapraszam do Parku! Ale.. zaraz…gdzie on się znajduje?

Mapa Biebrzańskiego Parku Narodowego

Wybór

Jest w Polsce wiele miejsc w których pobyt, zdaniem wielu osób nobilituje, jest powodem do chwalenia się. Często słyszę: właśnie spacerujemy po molo (oczywiście chodzi o Sopot); padają nazwy eleganckich hoteli i spa, które stanowią enklawę przepychu…wśród chaotycznej zabudowy i smogu. Nie mam nic przeciwko luksusom, ale sam dokonuję innych wyborów. W swoim domu mam wystarczająco komfortowe warunki, nie szukam ich poza nim. W miejscach do których jeżdżę nie korzystam z all inclusive i nie śpię w wymyślnych sypialniach. Szansa na spotkanie rozkrzyczanych nowobogackich jest tam znikoma. Pragnę doświadczyć tego, czego miasto mi nie zaoferuje:  kontaktu z przyrodą, czystą i nieskażoną, rządzącą się od setek lat tymi samymi prawami. Prawami natury, w którą człowiek ingeruje tylko wtedy, gdy trzeba ją wesprzeć. Mam tam pewność, że każdego ranka po wyjściu na zewnątrz doznam kolejnego olśnienia.

Miejsca, o których opowiem,  są moim zdaniem absolutną kwintesencją odpoczynku na łonie przyrody, zapewniają z nią stały, fascynujący kontakt. Biebrzański Park Narodowy,  powołany do życia w 1993 r. – największy w Polsce, oferuje  rzecz najcenniejszą – spotkania oko w oko z unikalną florą i fauną, także liczne randki z prawie nieznaną historią, z zabytkami, które – jak np. twierdza Osowiec,  zaskakują wielkością i skalą wywoływanych emocji.

Niedawno z grupą znajomych o podobnych preferencjach podróżniczych, odwiedziliśmy po raz kolejny BPN. Tydzień pobytu zleciał jak z bicza trzasł i znowu nie udało się dotrzeć do wszystkich miejsc nie widzianych wcześniej. Nic w tym dziwnego, bowiem BPN ma ponad 80 km długości i powierzchnię prawie 60 tys. ha. Jedną czwartą stanowią lasy, tyle samo grunty orne, a prawie 25 tys. ha to nieużytki – czyli najbardziej wartościowe ekosystemy. To słynne bagna biebrzańskie, a wśród nich perła – Czerwone Bagno – ścisły rezerwat przyrody o powierzchni 4 tys. ha. Zachowały się tutaj zarówno torfowiska wysokie jak i niskie oraz przejściowe, w naturalnej, niezmienionej formie. Rezerwat jest ostoją łosia. Otulina parku jest nieco większa od samego BPN, wraz z parkiem to ponad 120 tys. ha!

Majówka nad Biebrzą

Miejsc noclegowych jest wiele, są gospodarstwa agroturystyczne, kwatery prywatne, pensjonaty, zajazdy, nawet niewielkie hotele i motele. Nasz wybór był prosty – Bartlowizna. Z tego obiektu hotelowego położonego na niewielkiej wysoczyźnie morenowej w Goniądzu rozpościera się piękny pejzaż Biebrzy.

Wjechaliśmy na obszerny, długi dziedziniec – pierwszy z wielu obiektów go okalających to Dwór Bartla – serwujący potrawy na bazie własnych i lokalnych wyrobów. Jest pełen rzeźb ludzi, stworów, zwierząt, starych zegarów i wielu innych ciekawych przedmiotów.

Bartlowizna – Goniądz                                                        Fot. Andrzej Topczewski

Kwietniowych emocji ornitologicznych dostarczył  nam widok z okna pokoju – mieszkaliśmy na wysokim piętrze. Obserwowaliśmy przeloty gęsi, kaczek i batalionów, słyszeliśmy odgłosy godowe kszyków, rycyków, kulików, krwawodziobów. Gdy ptaki podrywają się do lotu, a bywają ich setki tysięcy, niebo robi się czarne. Od ogromu żab moczarowych woda w rozlewiskach aż bulgocze. Ich koncert przypomina szczekanie. Samce podczas marcowo – kwietniowych godów zmieniają swą barwę z brunatnej na niebieską!

Kilka lat temu poznaliśmy właściciela kompleksu Pana Henryka Bartlewskiego. W rozmowie pojawiły się nieoczekiwane wątki przeżyć zawodowych –  pracowaliśmy w tej samej firmie – na inwestycjach za granicą, choć w innych rejonach świata. Pana Henryka, odznaczonego w 2013 r. przez Prezydenta RP Złotym Krzyżem Zasługi, cechowała otwartość i życzliwość. Zmarł w grudniu 2016 r.  Był pasjonatem przyrody, a wybrał Goniądz z miłości do miejsca swoich narodzin i uroków Biebrzy. Stworzył dobrą  bazę, kładąc nacisk na akcenty miejscowego folkloru, rekreację i przede wszystkim kontakt z przyrodą. O swoim ciekawym życiu szczerze opowiedział historykom – polecam link:

http://swiadkowiehistorii.pl/relacje.php?a=swiadectwo&id=81

Następnego dnia po przyjeździe zjedliśmy obfite śniadanie, wprawdzie spieszyliśmy się na kajaki, ale… zwolniliśmy tempo zszokowani smakiem wędlin, serów, jaj, pieczywa. Własne produkty Bartlowizny dały nam taki zastrzyk energii, że mimo wysiłku na wodzie i intensywnych marszów myśl o kolejnym posiłku dopadła nas dopiero wieczorem. Ta historia powtarzała się przez cały tydzień. Gdy ruszaliśmy z przewodniczką przed świtem zamówione śniadanie zawsze czekało na nas w salce jadalnej na parterze.

Biebrzańskie safari

Kilka lat temu, gdy w Kenii wypoczywałem w bungalowie położonym niemal na plaży Oceanu Indyjskiego – w Kilifi , niedaleko Mombasy, uczestniczyłem w dwudniowym safari. Wrażeń było mnóstwo – z jeepa, z niewielkiej odległości oglądałem zwierzęta znane mi z bajek czytanych w dzieciństwie. O wyjściu z pojazdu nie było mowy. Przed gepardem, który biegnie z szybkością ponad 100 km/h  nawet jeepem byśmy nie uciekli,  jadąc po rdzawoczerwonych gruntowych drogach.

Mogę bez wahania powiedzieć, że Biebrzański Park Narodowy wraz z długą na 159 km, nieustannie meandrującą rzeką Biebrzą, rozlewiskami, trawami, łąkami, lasami i zagajnikami, zwierzyną i ptactwem  dostarcza równie dużych emocji. Kto nie zaopatrzy się w lornetkę, aparat lub kamerę będzie tego żałować – nie tylko krajobrazy o różnych porach dnia i roku są wspaniałe i niepowtarzalne.

Narew – rozlewiska                                                               Fot. Andrzej Topczewski

Na terenie parku występuje 49 gatunków ssaków, 271 gatunków ptaków, 36 – ryb, 12 – płazów, 5 – gadów. Oprócz świata ryb, łosi, dzików, bobrów, wilków, ptaków, drzew, krzewów i kwiatów oko obiektywu może uchwycić nie mniej fascynujący mikroświat – brzęczących bezkręgowców – owadów, kolorowych motyli, pracowitych mrówek. Ile tego jest! Siedemset gatunków motyli,  ponad czterysta gatunków pająków, ponad pięćset gatunków chrząszczy, wiele gatunków pijawek oraz chruścików. Park żyje swoim życiem pulsującym różnym rytmem – wiosną, latem, jesienią i zimą. Idąc w całkowitej ciszy, ostrożnie stąpając po ścieżce, by trzask łamanych gałązek nie zdradził naszej obecności, zwiększamy szanse na obejrzenie niespodziewanych, intrygujących i często zabawnych scen. Wokół nas funkcjonują zwierzęta, owady i inne stworzenia, które w koegzystencji z otaczającą zielenią drzew, krzewów i łąk żyją w swoim własnym domu. Nie należy im przeszkadzać. My również u siebie  nie życzymy sobie intruzów. Obserwowaliśmy  ich tajemnice z zachowaniem niezbędnej dyskrecji.

Oj dzieje się, dzieje! Lubicie spontaniczne zakupy?

Na chwilę oderwijmy się od meritum, czyli przyrody w najczystszej postaci. Co roku w Osowcu –  przy Twierdzy 8, na placu przy siedzibie BPN na przełomie kwietnia i maja odbywa się festyn, który wprowadza uczestników w rodzaj ekstazy, szał zakupów, Wciąga swoją spontanicznością i różnorodnością. Biebrzańskie Targi Wytwórczości i Sztuki Ludowej oferują oryginalne przedmioty artystyczne, unikalne wyroby rzemiosła, zdrową żywność. Rozbrzmiewają gwarem, śpiewem i zabawą.

Na tegorocznej imprezie umożliwiono turystom poznanie bliżej kultury, tradycji, twórczości i kuchni litewskiej. Targi są  szansą na wyjątkowe zakupy, ale też okazją do rozmów i poznania producentów zdrowej żywności: kiełbas, serów, wędlin, wypieków. Podziwialiśmy prace artystów ludowych mistrzów rękodzieła: rzeźby, malarstwa, plecionkarstwa, haftu, pisanek, koronkarstwa, galanterii drewnianej, garncarstwa, koszykarstwa, kowalstwa, oryginalnej biżuterii.

Zaimponowały nam stoiska: Smaki Kresów; Bartnik Mazurski; Pieczywo Kurpiowskie; Miód Prosto Z Ula; Pasieka Dziadka Ignacego. Coś na ząb? Pierogi ze szczupakiem! Jesteś śpiochem? Weź małego glinianego kogucika z czerwonym grzebieniem! Ile odcieni i atrakcji ma biebrzańska ekoturystyka!

Targ Biebrzański                                                                                           Fot  BPN

Na stu stoiskach mistrzowie garncarstwa na naszych oczach wyczarowywali dzbany i wazy, obok powstawały cudowne hafty na obrusach.

Wzięliśmy w święcie czynny udział, jakieś środki muszą wesprzeć wystawców.

Nikt z nas, a byliśmy w grupie sześciu osób, nie wrócił z Osowca z pustymi rękami.  Klimat festynu porwał nas do  tego stopnia, że kupiliśmy wyroby z drewna, gliny i obrusy. Czy zakupione przedmioty przydadzą się – pokaże przyszłość. Kolega przytargał do auta dwa duże obrazy – czerwone maki i…portret młodej dziewczyny. Jego żona bez słowa zaakceptowała ten wybór, ale sądząc po minie, zachwycona nie była. Ciekawe, pomyślałem, gdzie tę dziewoję powieszą? Nie mogłem też wykluczyć, że małżonka prędzej czy później wyekspediuje swojego partnera na bazar na warszawskim Kole.  Tyle już rzeczy tam nabył – niech wreszcie coś sprzeda!

Targi w Osowcu                                                                                              Fot BPN

Zapach wędzonych wędlin, serów, gorącego pieczywa i sękaczy pieczonych na ogniu mieszał się z gwarem ożywionych rozmów i dźwiękami płynącymi ze sceny, gdzie dziewczyny i chłopcy z zespołów folklorystycznych porywali swoim tańcem i śpiewem. Ruszyliśmy na zwiedzanie położonej tuż obok, owianej historią i wieloma legendami imponującej rosyjskiej Twierdzy Osowiec z drugiej połowy XIX wieku (największy obiekt wojskowy na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej) i mieliśmy cały dzień „z głowy”. Zwiedzanie twierdzy zajęło nam blisko 4 godziny! Zapamiętałem zagadkową historię zaginionego w twierdzy oddziału włoskich żołnierzy w 1915 roku podczas I wojny światowej. Uwierzcie, jadąc nad Biebrzę, warto uwzględnić Biebrzańskie Targi. Informację o nich znajdziecie na stronie BPN.

Przed odjazdem z Osowca dostaliśmy nalepki na samochody z hasłem „Jedź ŁOŚtrożnie!” Wiedzieliśmy o co chodzi. Corocznie dochodzi tu do wielu kolizji i wypadków drogowych ze zwierzętami. W okresie jesienno-zimowym łosie przebywają w lasach w pobliżu dróg, bardzo często je przekraczają. Łoś to drugie co do wielkości zwierzę w Polsce. Dorosłe samce mogą ważyć nawet do 400 kg.

Łoś                                                                                       Fot. Andrzej Topczewski

Dolina Biebrzy to największa ostoja łosia. Jest ich tu około 700 sztuk. Ochrona łosi i zatrzymanie ich na terenach chronionych, by zmniejszyć szkody, które powodują w lasach – to jedno z zadań Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wróciliśmy do Goniądza bez forsowania tempa, zasadę spokojnej jazdy przestrzegaliśmy podczas całego pobytu. Szybka jazda nie ma tu żadnego sensu.

Kajakiem, łodzią albo tratwą  po Biebrzy.

Bezpośredni kontakt z wodą jest dla mnie najbardziej relaksujący. Biebrza jest największym prawobrzeżnym dopływem Narwi. Nazwa rzeki wywodzi się stąd, że kiedyś w jej pobliżu żyło mnóstwo bobrów. Jest to rzeka o typowo nizinnym charakterze, z niskimi spadkami, silnie meandrująca, z licznymi zakolami i staro rzeczami. Szerokość koryta Biebrzy wynosi od kilku metrów w basenie północnym do kilkunastu w jej dolnym biegu. Biebrza jest popularnym miejscem spływów kajakowych.

Kajakami po Biebrzy                                                              Fot Andrzej Topczewski

Nazajutrz po przyjeździe zjedliśmy wczesne śniadanie i wypłynęliśmy z Bartlowizny lekkimi kajakami angielskiej produkcji, których zielony kolor sprawiał, że wtapiały się w otoczenie – były mało widoczne wśród szuwarów i trzcin. Było ciepło, wiał lekki wiatr, który gonił chmury po niebie. Wyrwaliśmy się z miasta po zimowym letargu i ten błogostan wśród wody i błękitu nieco osłabił naszą czujność. Dwa pozostałe kajaki po dwóch godzinach zawróciły do Bartlowizny, my zaś płynęliśmy dalej, na północny wschód, od przystani do przystani.

Wroceń                                                                                   Fot Andrzej Topczewski

Przepłynęliśmy obok Dawidowizny, widzieliśmy Rosochate, wreszcie dotarliśmy do Wrocenia. Tam zrobiliśmy sobie dłuższy odpoczynek. Leżąc na kocu spostrzegliśmy, że w szybkim tempie przybywa chmur, w dodatku są coraz ciemniejsze. Nie było na co czekać, spakowaliśmy ekwipunek i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Wzmógł się przeciwny wiatr od południa. Poruszaliśmy się wolno, w dodatku meandry rzeki stały się zagadką – kilka razy wybraliśmy niewłaściwy kierunek, wracając do poprzednich miejsc. Usłyszeliśmy silne odgłosy grzmotów.  Zbliżała się potężna burza. Mieliśmy poczucie, że w stoimy w miejscu, bo dwie białe wieże kościoła w Goniądzu, które pojawiły się około godziny pierwszej, tkwiły wciąż w tym samym punkcie horyzontu, mimo, że wiosłowaliśmy z całych sił.

Kościół w Goniądzu                                                               Fot Andrzej Topczewski

Zdaliśmy sobie sprawę, że meandry Biebrzy są tak intensywne, że bliskość wież to złudzenie, przecież nie płyniemy w linii prostej!  Ba, wciąż rozwiązujemy łamigłówki, którą odnogą popłynąć. O godzinie 14.00 lunął gwałtowny deszcz i w niewielkiej odległości od nas uderzyły pioruny. Huki i błyski następowały niemal równocześnie. Od brzegu dzieliła nas spora odległość, na skraju trzcin wypatrzyliśmy niewielkie kępki trawy. Dopłynęliśmy do tego skrawka gruntu, odwróciliśmy kajak. Wokół waliły pioruny i tłukł grad. Woda zalewała nas, prawdziwe oberwanie chmury. Wiedzieliśmy, że dla błyskawic jesteśmy dobrym celem, więc przykucnęliśmy a wiosła położyliśmy na płask. Przemokliśmy do suchej nitki, kamera i telefon tkwiły w plecaku w wodzie. Adidasy zagłębiły się w bagnisku i zassały tak, że nie mogliśmy poruszać stopami. Temperatura w ciągu kilku minut spadła z dwudziestu do co najwyżej siedmiu – ośmiu stopni. Nigdy w życiu tak nie szczękałem zębami.

Meandry Biebrzy                                                                   Fot Andrzej Topczewski

Gdy deszcz nieco osłabł wróciliśmy na wodę. Dopłynięcie do pomostu Bartlowizny zajęło nam ponad godzinę. Przestało padać, nawet nieśmiało wyjrzało słońce. Nikt nas nie wyglądał. Ucięli sobie w pokojach poobiednią drzemkę. Wierzyć się nie chciało, że tak niedawno groziło nam wielkie niebezpieczeństwo. Niech to wspomnienie będzie przestrogą dla Was, entuzjastów wypraw kajakowych. Trzeba znać specyfikę akwenu, uważnie śledzić zmiany pogody, kontrolować czas i nie odłączać się od grupy. Nie można płynąć ot tak, przed siebie, trzeba rozpoznać i wyznaczyć dokładnie trasę oraz czas wycieczki.

Szlaki kajakowe

Na szlaki kajakowe w Dolinie Biebrzy warto zabrać ze sobą kanistry na wodę do picia. Nie na każdym polu namiotowym możemy zaopatrzyć się w żywność. Przydadzą się też repelenty przeciw komarom, jak i różnego rodzaju moskitiery i siatki. Poza tym wyposażenie standardowe, jak dla innych spływów..

Popularne szlaki kajakowe rzeką Biebrzą to:  Rogożynek – Ruś, trudny rzeką Jegrznią, kanałem Augustowskim z Augustowa do Biebrzy, kanałem Rudzkim z Modzelówki do Biebrzy, rzekami Kumiałka i Brzozówka, rzekami: Sidra i Wissa, i najdłuższy – od śluzy Dębowo do Narwi o długości ponad 84 km. Jedynym utrudnieniem na szlakach mogą być duże ilości roślinności wodnej w korycie rzeki w drugiej połowie lata oraz komary!

Kopytkowo                                                                              Fot Andrzej Topczewski

Rekompensatą jest wielka przestrzeń, dzika przyroda, silnie meandrujące naturalne koryto rzeki, liczne starorzecza i sielskie krajobrazy na wielu odcinkach. Atrakcją spływów są wiosenne bezkresne rozlewiska Biebrzy oraz bogactwo ptaków. Okres wakacji jest domeną spływów rodzinnych. Czysta woda pozwala na kąpiele i obserwacje podwodnego świata.

Poranne mgły nad Biebrzą                                                      Fot Andrzej Topczewski

Jesienią Biebrza zauroczy kajakarzy porannymi mgłami, kluczami ptaków oraz głosami godowymi łosi i jeleni. Standard pól namiotowych jest różny, od wyposażonych w łazienki i toalety w Osowcu, Dolistowie, Goniądzu i Lipsku do pola bez żadnej infrastruktury, np. w Kamiennej Nowej. Zasadą jest, że jednorazowo może płynąć 50 osób w grupie, po zakupie kart wstępu na szlaki wodne.

Poznajcie znaki  obowiązujące na szlakach kajakowych

wskazuje kierunek płynięcia

dopływ rzeki i odległość do końca szlaku

odległość do pól namiotowych

osobliwość przyrodnicza

pole namiotowe i odległość do końca szlaku

nazwa miejscowości i odległość do końca szlaku

Na szlaki piesze, kajakowe, rowerowe, konne (także bryczką i z kuligiem), oraz samochodowy – Wokół Basenu Dolnego Biebrzy wyruszajmy pod opieką Trenera Przyrody

Szczerze doradzam zwiedzanie z przewodnikami. Są pasjonatami, a dzienny koszt ich pracy rozłożony na sześć osób nie jest wysoki.  Przewodnik  pokaże trudno dostępne miejsca i opowie o nich ze znawstwem. I nauczy Was zasad zachowania w rezerwacie. Zawiezie i zaprowadzi w miejsca najpiękniejszych spektakli wiosennej migracji ptaków.

Biebrza – Jasionowo                                                       Fot Andrzej Topczewski

Z jego pomocą nauczycie się rozpoznawać głosy ptaków i poznacie tajniki ich życia. Od przewodnika dowiedziałem się o istnieniu wąsatki, pliszki cytrynowej, podróżniczka, remiza, brzęczki, dziwonii, ortolana, potrzeszcza. I zobaczyłem intensywne przeloty żurawi, bocianów i  myszołowów. W dyskretnej obserwacji przyrody pomagają platformy i wieże widokowe. Trudno wymienić je wszystkie, są częstym elementem biebrzańskiego krajobrazu – miejscem polowań z obiektywem. Niektóre z nich to: Burzyn – pole biwakowe (szlak żółty), Bagno Ławki (szlak niebieski), Gugny (szlak czerwony), Barwik (szlak czerwony), Biały Grąd – pole biwakowe (szlak wodny), Osowiec – kanał Rudzki, Terenowy Ośrodek Edukacyjny (TOE), Osowiec – Góra Dębowa (TOE), Osowiec – fosa (TOE), Osowiec – fort zarzeczny (TOE), Goniądz (szlak czerwony i żółty), Grzędy – Wilcza Góra (szlak czerwony ), Jałowo – Kępa Jałowska ( szlak niebieski).

Kaczeńce                                                                          Fot  Andrzej Topczewski

Dużym powodzeniem cieszą się nocne wyprawy. Magnesem  są trasy tropami wilka i rysia oraz do ostoi łosia. W sąsiedztwie bobrów żyją wydry. Dość licznie występują kuny leśne, łasice, tchórze, gronostaje, borsuki. Lista popularnych atrakcji turystycznych wygląda następująco:  Bagno Ławki, Rezerwat Czerwone Bagno, Uroczysko Grzędy, Carska Droga, Goniądz Rynek, Twierdza Osowiec, Góra Strękowa nad Narwią koło Wizny. Warto wymienić nazwy kilku biur turystycznych, które organizują wyprawy po parku. W Goniądzu mieszczą się aż trzy:  Biebrza Eco Travel; Biebrza Explorer i Nature Explorer. Polecam też Biuro Turystyki Podróżniczek z Łomży; Nature Travel z Białegostoku i Wild Poland z Nawodnicy Kościelnej.

Biebrza o zachodzie –  Goniądz                                           Fot  Andrzej  Topczewski

Do samodzielnego poznawania walorów przyrody  przygotowano aż 16 specjalnie oznakowanych  ścieżek edukacyjnych. Na nich i w całym parku należy przestrzegać zasad określonych w Regulaminie BPN.

Ubierzcie się w odzież o stonowanych kolorach, nieszeleszczącą, zabierzcie coś od deszczu, a gdy jest chłodno ubierzcie się ciepło – „ na cebulę”. Załóżcie buty trekkingowe. Zimą obowiązkowa jest czapka, rękawiczki i szalik. Zdarzało się, że maszerowaliśmy śródbagienną groblą i wtedy obuwie gumowe było niezbędne. Czas zwiedzania to często cały dzień, więc miejcie ze sobą termos z gorącą herbatą i jakieś jedzenie. Czasem jest okazja skosztowania znakomitych miejscowych nalewek.

Jagłowo                                                                                  Fot  Andrzej  Topczewski

Aha, poproście przewodnika, by zawiózł Was do „Króla Biebrzy”. To bardzo oryginalna postać.  Pan Krzysztof porzucił Warszawę i intratny zawód. Kilkadziesiąt lat temu kupił duży teren i zamieszkał w otulinie BbPN. Wiedzie tu do dziś szczególny żywot. Jadąc z Goniądza XIX-wieczną Carską Drogą (przez sam środek bagien) miniecie Dwór Dobarz – restaurację/pensjonat zbudowany z bali,  i dotrzecie do Króla Biebrzy. Porozmawiajcie z Nim. Ja to zrobiłem i wspominam do dziś. Niczego więcej nie napiszę – Króla warto poznać.

Bogata jest historia tej ziemi

Bardzo stara jest Wizna – gród pochodzi z przełomu XI i XII wieku! Władzę nad Okolicami Biebrzy sprawowali Krzyżacy, od XV wieku książęta litewscy, królowie polscy, także Radziwiłłowie.

Tykocin Zamek                                                                              Fot autor reportażu

Podziwiałem wiele zabytków, m.in. : W Tykocinie zamek z XV w. Rynek w Goniądzu; Kościoły – z XVI w Krasnymborze i z XVII w. w Dolistowie. Twierdzę w Osowcu. Stara śluza w Dębowie jest początkiem Kanału Augustowskiego. W końcu XIX i na początku XX wieku co najmniej połowę liczby mieszkańców nadbiebrzańskich miast stanowili Żydzi. W Tykocinie czekają na turystów: Wielka Synagoga i Dom Talmudyczny.

Tykocin  Synagoga i Dom Talmudyczny                                    Fot  autor reportażu

Krótkie lato, długa zima

Biebrzański Park Narodowy należy do najchłodniejszych rejonów naszego kraju. Charakteryzuje się oddziaływaniem klimatu kontynentalnego, z wpływami klimatu północnego (borealnego). W stosunku do sąsiadujących terenów, występują tu niższe średnie temperatury, ze względu na bagienne podłoże, które ogrzewa się wolniej niż suche. Pokrywa śnieżna zalega tu przez około 80 – 110 dni. Okres wegetacji nie przekracza 190 dni i należy do najkrótszych w Polsce. Lato, co jest cechą charakterystyczną dla obszarów będących pod wpływem powietrza kontynentalnego, jest ciepłe, lecz krótkie, a zima mroźna i długa.                    Nad Biebrzę warto przyjechać o każdej porze roku. Nie bez powodu kraina ta nazywana jest niekiedy „Ptasim Eldorado”. Pod względem różnorodności gatunkowej oraz liczebności ptaków niewiele miejsc w Europie dorównuje Biebrzańskiemu Parkowi Narodowemu.

We wrześniu rozgrywane są zawody w koszeniu traw na bagiennych łąkach. Liczy się czas i jakość koszenia. Prowadzona jest akcja ograniczenia prac ratraków niszczących teren, zabijających norniki i inne gryzonie. Nie można dopuścić do osuszenia bagien i turzycowisk. Zasadzane są wierzby przyjazne ptakom i owadom.

Biebrza                                                                                   Fot Andrzej Topczewski

 

Chrońmy Biebrzę, bo to nasz skarb.                                                  2012 – 2018

Biebrzański Park Narodowy – czy warto tu przyjechać? Oceńcie sami i napiszcie!

Zostaw komentarz